Add

Add

środa, 16 listopada 2016

Polne kwiaty

Obraz malowany na kanwie farbami akrylowymi.
Rozmiary są dosyć małe 20 x 17 inch (50 x 43 cm)


piątek, 11 listopada 2016

Siła sugestii

Czy wierzycie w cudowne ozdrowienie? 
Jak to jest z naszym organizmem? 
Potrafimy leczyć się sami, czy też za pomocą sugestii?

Temat ten "chodzi" za mną od dawna.

Gdy miałam około 6 lat, dostałam paskudnej wysypki na twarzy. Ponieważ od dziecka jak każda (no prawie każda dziewczynka), tak i ja chciałam być księżniczką. Wiązało się to z urodą, którą owe czerwone krostki mi zabrały.
Moja mama z początku wystraszona, że to jakaś poważna choroba, zabrała mnie do lekarza. Pani doktor popatrzyła i rozłożyła ręce. Wypisała skierowanie do dermatologa, który miał ocenić cóż to za paskuda się do mej twarzy przykleiła. 
Po wizycie u dermatologa, mama zakupiła przepisane mi maście i tabletki. Nacierała z wielką pieczołowitością moją pstrokatą buzię, tabletki łykałam sumiennie, jednak czerwone krostki jakby dokarmiane, czuły się wybornie i ani myślały opuszczać mej twarzy.
Płakałam całymi dniami z tego powodu. Do przedszkola nie chciałam chodzić a mama bezradnie rozkładała ręce.
Gdy już wszelkie lekarstwa i farmaceutyki zawiodły, moja mama postanowiła zasięgnąć języka u koleżanek, chcąc ratować moje dobre imię i wizerunek.

Jedna z nich poradziła jej, że najlepszym lekarstwem na takie dolegliwości jest krew z gołębia, którą należało posmarować moją buzię.
Uradowana, że jest jeszcze jakaś nadzieja, wróciła z pracy z dobrą nowiną o której mi opowiedziała. 
Ja mimo młodego wieku, nie miałam żadnych uprzedzeń, że "nie", że "be". Tak bardzo chciałam się pozbyć tych krostek.
Problem polegał jedynie na tym, skąd wziąśc gołębią krew?
W mieście w którym pracowała moja mama, było dużo gołębi na rynku. Jednak jak złapać takiego? Czy to legalne? I co z sumieniem, żeby biednej ptaszynie krew upuścić? 
Mama obiecała, że coś wymyśli i na pewno na następny dzień zdobędzie "lekarstwo".
Wówczas stał się CUD w najczystszej postaci. 
Gdy wstałam rano, po moich pryszczach nie było najmniejszego śladu, zanim moja mama zdobyła krew gołębia. 
Otóż wieczorem gdy leżałam już w łóżku, rozmyślałam o tym, jak mojej mamie uda się zdobć tą krew, że szkoda będzie zabijać gołębia, aż w końcu wyobraziłam sobie moją buzię umazaną tym "lekarstwem". 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...