sobota, 4 maja 2013

Moje pierwsze candy.

Witam ciepło Wszystkich, którzy zaglądają na mojego bloga.

Powodów do CANDY mam kilka:
1. Jest to moje pierwsze Candy,
2. Chcę podzielić się swoją pracą z inną osobą,
3. Licznik odsłon już dawno przekroczył magiczną cyfre 10.000.

Zasady rozdawajki są znane:
1. Zamieść komentarz wyrażający chęć udziału w zabawie,
2. Zamieść informację na swoim blogu o zabawie wraz z podlinkowanym  zdjęciem,
3. Blog należy dodać do obserwowanych.

Przedmiotem będzie ta oto bransoletka, wykonana przeze mnie z kryształków Swarovskiego oraz rondelkowych fasetkowo oszlifowanych koralików opalizujących na kolor blado-niebieski imitujących kamień księżycowy.
banerek do pobrania
Wszystkim uczestnikom życzę szczęścia podczas losowania, które odbędzie się 26 maja 2013 r. z okazji Dnia Matki.

czwartek, 25 kwietnia 2013

Kocham bransoletki.

Co jakiś czas robię sobie odskocznię od swoich dotychczasowych prac i nawlekam koraliki, robiąc z nich bransoletki. 

W zeszłych latach moje bransoletki były bardzo kolorowe. W tym roku chciałam aby się świeciło i mieniło ale, żeby było biało i przezroczyście.
Do wykonania trzech z nich użyłam perełek o białej barwie z hodowli w wodzie morskiej, wielkości 8 mm oraz kryształki Swarovskiego 4 mm. Czwartą zrobiłam z kamieni półszlachetnych. 
Wszystkie zapięcia są posrebrzane. Całość nawlekana na linkę jubilerską 0,38 mm. 
Pierwszą z nich ozdobiłam jedną większą kulką z kryształkami Swarovskiego. Na zdjęciu tego nie widać, ale kuleczka pięknie mieni się blaskiem.
 Druga bransoletka dwa na jeden (dwa kryształki jedna perełka) ma zapięcie w kształcie serduszka.
 Trzecia z nich prosta, klasyczna 1 x 1 (1 kryształek, 1 perełka)
Czwartą bransoletkę zrobiłam z koralików z tzw. kamienia księżycowego.  Kamyczki te są o tyle ciekawe, że patrząc na nie pod światło wyglądają na przezroczyste. Natomiast jeśli je położymy na coś zaczynają opalizować delikatną srebrzysto-niebieskawo-perłową poświatą, przypominającą światło księżyca.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Liebster Avards

Dzisiaj rankiem otrzymalam wyróżnienie od http://dekomagja.blogspot.com/
za które serdecznie dziekuję.
/baner do pobrania/
1. Wolisz decoupage czy scrapbooking? Ani jedno ani drugie.
2. Książka godna polecenia to... "Życie PI", "Pamiętnik Moniki B".
3. Jaki jest Twój ulubiony film? "Dom dusz", "Woda dla słoni". 
4. Jaki jest Twój ulubiony kolor? zawsze CZERWONY
5. Co ostatnio widziałaś (-łeś) ładnego? Księżycowy kamień.
6. Wolisz ciasto czy ciasteczka? Nie lubie słodkiego.
7. Jak wypoczywasz? Na siłowni.
8. Muzyka godna polecenia, to... zależy od nastroju
9. Ulubione zwierzę, to...kot
10. Po co Ci blog? Komplementy motywują mnie do dalszego działania.
11. Ulubiony blog, to... http://tala-jestem.blogspot.com/ Pełen spontan i mega naturalność blogerki.

Moje pytania:
1. Sporty wodne czy śnieżne?
2. Sandały czy trampki?
3. Diament czy zwykły kolorowy kamyk?
4. Wolisz mówić czy słuchać?
5. Fauna czy flora?
6. Komputer czy gazeta?
7.  Potrawy słodkie, kwaśne czy na ostro?
8. Bezludna wyspa, czy wypasiony kurort?
9. Tropiki czy Alaska?
10. Po co Ci blog?
11. Ulubiony blog to...

Nominuję do nagrody te oto blogi:

czwartek, 18 kwietnia 2013

Wąż ogrodowy

Ich właściwa nazwa to "Garter Snake" (stanowi symbol sytanu Massachusets)  co w wolnym tłumaczeniu oznacza "Wąż podwiązka". Przez polaków powszechnie nazywany wężem ogrodowym, gdyż najczęściej właśnie w ogrodzie można spotkać te osobniki. Lubią środowisko wilgotne. Żywią się małymi żabkami, kijankami, pijawkami. Te miały długość około 50 cm.
Osobniki te do tej pory były uważane za niejadowite, jednak okazało się, że wytwarzają łagodny neurotoksyczny jad. Nie zagrażają one ludziom gdyż wytwarzają zbyt małą ilość i tak łagodnego jadu a ich zęby jadowe są bardzo głęboko osadzone. 
Idąc do pracy natknęłam się na całe gniazdko tych gadów. 
Szłam jak zawsze chodnikiem, gdy nagle coś zaszeleściło w trawie. 
Odruchowo popatrzyłam licząc, że zobaczę spłoszoną wiewiórkę, których jest tutaj pełno. Myliłam się. Moim oczom ukazało się kilkanaście wężów w trawie, uciekających przede mną. 
Każdego ranka widziałam je i zaobserwowałam, że mają one swoje gniazdo w dziurze, która stanowi odpływ wody.
Podczas cieplejszych dni jedne wychodzą na trawę a inne wysuwają łebki aby ogrzać się w promykach słońca.
Wiedząc, że są płochliwe szłam powoli aby ich nie wystraszyć.
Jak się okazało, mimo że są płochliwe to są również bardzo ciekawskie.
Najpierw się chowały do swojej "dziupli" jednak po chwili ponownie wysuwały główki sprawdzając kto i dlaczego im przeszkadza.
Poniższe zdjęcie nie jest pierwszej jakości bo ostrość uciekła mi na tułów ale zobaczcie jaki ma cukierkowo czerwony języczek.
 "A pani tu czego szuka?" zdaje się pytać ten z prawej.
Mimo swojej zimnokrwistości uważam, że wyglądają słodko. 
Odnośniki:
Departament Energi i Ochrony Środowiska
Wikipedia

środa, 17 kwietnia 2013

Petitki z budyniem.

Witam Was ciepło.
Serdecznie dziekuję za wszelkie wpisy i uwagi pod poprzednimi postami. 
Dzisiaj będzie również kulinarnie, jednak tym razem na słodko.

Jeśli nie macie czasu na pieczenie ciasta, polecam Wam łatwy w wykonaniu deser, który smakiem i wyglądem zachwyci zarówno domowników jak i gości.
Potrzebne będzie:
- dwa opakowania ciastek Petitki lub innych herbatników
- dwa budynie śmietankowe lub waniliowe (ja wybrałam wersję bez cukru zamiast którego dodałam stewię)  
- niecały litr mleka (może być zwykłe 2%) Ja użyłam mleka sojowego.
- opakowanie żelatyny na 1 litr
- 100 gram masła lub margaryny
Odlewamy trochę mleka i rozrabiamy w nim budynie.
Do pozostałej części gotującego się  mleka dodajemy margarynę, czekamy aż się roztopi i zagotuje.
Na to wlewamy rozpuszczony w mleku budyń i intensywnie mieszaamy aby nie porobiły się grudki. Gotujemy tak długo aż masa zrobi si ę gęsta. Na koniec powoli wsypujemy żelatynę, cały czas mieszając. Ostawiamy do przestudzenia.

Herbatniki rozkładamy na blaszce tak aby zmieściło się ich jak najwięcej.
Na herbatniki wylewamy przestudzony, letni budyń, na który wykładamy kolejną porcję ciasteczek w ten sam sposób co na spodzie. Jest to ważne, bo po przekrojeniu gotowego deseru uzyskamy jednolite ciasteczka.
Całość nakrywamy folią spożywczą i wstawiamy na 3-4 godziny do lodówki, aby masa stężała. Herbatniki nabiorą wilgoć od letniej masy i będą mięciutkie.

Dla bardziej wymagających podniebień polecam zrobienie w podobny sposób ciasteczek z krakersami. 
Ich słony smak doskonale komponuje się ze słodkawą masą budyniową. 

Masę można również przygotować tak jak na kremówki.
Margarynę z cukrem utrzeć na pulchną masę. Do margaryny dodawać cały czas ucierając wcześniej ugotowany i bardzo wystudzony budyń bez cukru. 
Ucierać najlepiej w makutrze, wtedy nie zrobią się grudki.

SMACZNEGO! 




czwartek, 11 kwietnia 2013

Schabowe z pieczarkami.

Pragnę Wszystkim serdecznie podziękować za przemiłe wpisy po postem "Moja Mona Lisa". Swoimi opiniami dajecie mi wiarę, że to co robię ma sens. Wasze pochwały zachęcają mnie do podejmowania kolejnych przedsięwzięć a co za tym idzie - doskonalenia tego co robię. 
Dzięki Wam mam już w planach kolejny projekt ale narazie niech to będzie tajemnica.

Wracając do tytułu posta zachęcam do zrobienia kotletów schabowych w troszkę urozmaiconej wersji. 
Kotlety schabowe rozbijamy tłuczkiem.
Lekko solimy, maczamy w jajku i obtaczamy w bułce
 Smażymy na gorącym oleju.
Po usmażeniu odsączamy na ręczniku papierowym
Pieczarki kroimy w paski układamy na kotletach. Całość posypujemy żółtym serem. Polecam królewski light. 
Zapiekamy w piekarniku lub tak jak ja na grillu elektrycznym.
Smacznego! 

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Moja Mona Lisa


Pamiętacie post p.t.Czyje to oko? Było to 31 stycznia 2013 roku. 
Wczoraj skończyłam wyklejać ten obraz. 
Wszystkie podałyście bezbłędną odpowiedź. Chodziło oczywiście o Mona Lisę.
Wczoraj przykleiłam ostatni kwadracik. Pozostało mi jeszcze pomalowanie pracy "finiszem".
Obraz jest wielkości 75 cn x 60 cm. 
Na każdy cm2 przypadają 4 kwadraciki.
Efekt końcowy nie do końca mnie zadowala, ale jest to dopiero a może już, mój czwarty obraz wyklejany. Wyszło jak wyszło. Poprawek nie będzie, bo to pierwszy efekt ponoć najlepszy.
Dla przypomnienia: 
"Dziewczyna w kolorach"- wyklejana kółeczkami z dziurkacza.
"Uliczne tango" i "Twarz kobiety".
A tak wygląda ONA:
 W sąsiedztwie pozostałych "wyklejanek".
Obraz wyklejałam kwadracikami wielkości 0,5 cm na 0,5 cm. 
Żmudna to była praca.
 Ale chyba warto było? A Wam jak się podoba?
p.s.
Marzy mi się wykonanie takiej mozaiki na BIG formacie np. na ścianie w mieście. 

piątek, 29 marca 2013

Świstak Phil.

Pamiętacie świstaka Phila? To ten sam który 2 lutego wyszedł z norki i przepowiedział rychłe nadejście wiosny.
Wygląda na to, że (nie pierwszy zresztą raz) świstak Phil się pomylił. 
Mieszkańcy stanu Ohio napisali żartobliwy akt oskarżenia przeciwko świstakowi. Działanie jego zostało zakwalifikowane jako przestępstwo karne "przeciw porządkowi publicznemu i godności stanu Ohio". Za takie przestępstwo grozi świstakowi..kara śmierci! Na szczęście Phil ma już swojego adwokata, który będzie się starał aby nie doszło do jego ekstradycji do stanu Ohio.  Wiadomo bowiem, że ten mieszka w Pensylwani.

Ja mieszkanka Stanu Connecticut staję w obronie nieszczęśnika gdyż u nas już wiosna! A poniżej dowody. Zdjęcia, które robiłam idąc rano do pracy:

Są jeszcze zacienione miejsca gdzie leży śnieg,
ale i tam widać już wiosnę
Żonkile mają już bardzo dorodne pąki.
Tam gdzie mają dużo słoneczka nawet rozkwitają.
W Polsce dzisiaj pada śnieg. Na poniedziałek zapowiadają...śnieg.
Ameryka ma swojego świstaka a my polacy? PRYMA-APRYLIS! Pogoda robi nam psikusa :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...